Planując wycieczkę po dawnej trasie kolejowej, można połączyć spokojną jazdę rowerem z odkrywaniem małych miejscowości, jezior i terenów chronionych. Stary Kolejowy Szlak prowadzi przez Pomorze Zachodnie, a jego największym atutem są łagodne odcinki po kolejowych nasypach oraz krajobrazy Pojezierza Drawskiego. Wyjaśniam, którędy biegnie trasa, które fragmenty najlepiej wybrać, jak przygotować rower i na jakie ograniczenia uważać.
Najważniejsze informacje przed wyjazdem na dawną trasę kolejową
- Charakter trasy - regionalny szlak rowerowy nr 15 i 15A, poprowadzony częściowo śladem nieczynnych linii kolejowych.
- Najciekawszy odcinek - około 27 km między Połczynem-Zdrojem a Złocieńcem, prowadzące po dawnym nasypie.
- Trudność - umiarkowana na odcinkach kolejowych, ale wyższa tam, gdzie trasa biegnie drogami publicznymi i gruntowymi.
- Największa atrakcja - Drawski Park Krajobrazowy, jeziora Pojezierza Drawskiego i spokojne miejscowości z dawną zabudową kolejową.
- Najlepszy rower - trekkingowy, crossowy lub gravel; na asfaltowych odcinkach sprawdzi się także rower miejski z szerszymi oponami.

To nie tylko ścieżka po dawnych torach
Stary Kolejowy Szlak to nazwa trasy rowerowej prowadzącej przez Pomorze Zachodnie, od okolic Kołobrzegu w stronę Białogardu, Połczyna-Zdroju, Złocieńca i Wałcza, z możliwością dalszej jazdy w kierunku Wielkopolski. Oznaczenia R-15 i R-15A obejmują nie jeden idealnie równy odcinek, lecz większy system połączonych fragmentów o różnej nawierzchni i stopniu przygotowania.
Najbardziej charakterystyczne są fragmenty wykorzystujące dawny nasyp kolejowy. Tory zostały tam usunięte, a ich miejsce zajęła nawierzchnia rowerowa. Kolejowy rodowód widać w przebiegu trasy, lokalizacji dawnych stacji, łagodnych łukach oraz niewielkich nachyleniach. To właśnie dlatego taki szlak bywa wygodniejszy dla rodzin i osób, które nie lubią długich podjazdów.
Trzeba jednak od razu uporządkować jedno nieporozumienie. Nie cała trasa jest ciągłą drogą rowerową. W zależności od wybranego fragmentu można trafić na asfalt, szuter, betonowe płyty, drogę polną, a miejscami także odcinek prowadzący zwykłą jezdnią. Przed wyjazdem sprawdzam więc aktualny przebieg konkretnego etapu, a nie tylko ogólną linię szlaku na mapie.
Który odcinek wybrać na pierwszą wycieczkę
Najlepszym punktem startowym dla osób, które chcą poczuć klimat dawnej linii kolejowej, jest Połczyn-Zdrój. Stąd można pojechać w kierunku Złocieńca albo Świdwina. Trasa do Złocieńca ma około 27 km w jedną stronę i biegnie dawnym nasypem przez malownicze tereny Drawskiego Parku Krajobrazowego.
Ten wariant dobrze nadaje się na całodniową wycieczkę. W obie strony wychodzi około 54 km, ale dystans można skrócić, organizując odbiór w Złocieńcu albo planując nocleg po drodze. Połczyn-Zdrój jest przy tym wygodną bazą, bo przed lub po jeździe można odpocząć w Parku Zdrojowym i uzupełnić zapasy.
| Odcinek | Orientacyjny dystans | Dla kogo | Na co zwrócić uwagę |
|---|---|---|---|
| Połczyn-Zdrój - Złocieniec | około 27 km | Rodziny, początkujący, spokojna turystyka | Łagodne nachylenia i atrakcyjny krajobraz, ale warto zaplanować powrót |
| Połczyn-Zdrój - Świdwin | około 22 km | Rowerzyści planujący krótszy przejazd | Część trasy może wymagać dokładnego sprawdzenia nawierzchni i połączeń |
| Kołobrzeg - okolice Karlina | zależnie od wariantu | Osoby łączące rower z pobytem nad morzem | Więcej infrastruktury turystycznej, ale także większy ruch w pobliżu miasta |
| Złocieniec - Wałcz | odcinek długodystansowy | Rowerzyści z doświadczeniem i sakwami | Wymaga sprawdzenia noclegów, sklepów i odcinków poza wydzieloną drogą |
Jeżeli zależy mi na widokach, wybieram kierunek przez Pojezierze Drawskie. W pobliżu Połczyna-Zdroju pojawiają się pagórki, lasy, jeziora i fragmenty nazywane Szwajcarią Połczyńską. To nie są wysokie góry, ale krajobraz bywa zaskakująco pofałdowany, dlatego nie zakładam, że cała wyprawa będzie tak łatwa jak jazda po równym torowisku.
Co zobaczyć po drodze poza samą trasą
Największą wartością tego szlaku jest sposób, w jaki łączy kilka różnych pejzaży. Początek w rejonie Bałtyku ma charakter nadmorski, później pojawiają się pola, lasy i jeziora, a okolice Połczyna-Zdroju przypominają bardziej spokojne pojezierze niż płaskie wybrzeże. Zmiana krajobrazu odbywa się stopniowo, więc nawet dłuższy przejazd nie staje się monotonny.
Połczyn-Zdrój i okolice
Połczyn-Zdrój warto potraktować nie tylko jako punkt na mapie, ale także jako miejsce odpoczynku. Park Zdrojowy, zabudowa uzdrowiskowa i dostęp do lokalnych usług ułatwiają rozpoczęcie lub zakończenie wycieczki. Niedaleko znajduje się Drawski Park Krajobrazowy, w którym szczególnie atrakcyjnie prezentują się lasy, doliny rzeczne i jeziora.
Dolina Pięciu Jezior
Rejon Doliny Pięciu Jezior jest jednym z najmocniejszych punktów krajobrazowych całej wyprawy. Występują tu jeziora Krzywe, Krąg, Długie, Głębokie i Małe, otoczone lasami oraz terenami podmokłymi. W pobliżu znajdują się także odcinki o bardziej górskim charakterze, dlatego osoby jadące rowerem trekkingowym powinny odróżnić łatwy dawny nasyp od lokalnych tras MTB.
Dawne stacje i małe miejscowości
Nie wszystkie pozostałości kolei są dziś efektownymi zabytkami. Czasem jest to tylko stary budynek, fragment peronu albo ślad torowiska zarastający trawą. Mimo to właśnie takie miejsca nadają wyprawie charakter. Lubię zatrzymać się na kilka minut przy dawnych stacjach, bo pokazują, jak kolej łączyła kiedyś miejscowości, które obecnie wydają się leżeć na uboczu.
W okolicach Toporzyka warto zwrócić uwagę na neogotycki kościół z XIX wieku. Po drodze można też planować krótkie postoje przy punktach widokowych, jeziorach i lokalnych gospodarstwach agroturystycznych. Nie traktowałabym jednak każdego oznaczonego na mapie punktu jako czynnego sklepu lub restauracji. W mniejszych miejscowościach godziny otwarcia bywają ograniczone, szczególnie poza sezonem.
Jak przygotować rower i zaplanować przejazd
Na utwardzone fragmenty najlepszy będzie rower trekkingowy lub crossowy. Gravel poradzi sobie dobrze na szutrze i asfalcie, natomiast rower szosowy może szybko stracić komfort na odcinkach z luźnym tłuczniem, piaskiem albo gorszą nawierzchnią. Przy wyborze opon celowałabym w szerokość około 38-50 mm, bo daje rozsądny kompromis między szybkością a stabilnością.
Przed dłuższą trasą sprawdzam hamulce, ciśnienie w oponach, łańcuch i działanie przerzutek. Do sakwy pakuję dętkę lub zestaw naprawczy, pompkę, multitool, powerbank oraz lekką kurtkę przeciwdeszczową. Nawet latem przydaje się zapas wody, ponieważ między większymi miejscowościami mogą pojawić się długie odcinki bez sklepu.
Przeczytaj również: Wysoka Kopa - najwyższy szczyt Izerskich? Zaplanuj wejście!
Plan minimum na jednodniowy etap
- wybierz odcinek o długości maksymalnie 40-60 km w obie strony, jeśli jedziesz rekreacyjnie;
- sprawdź, czy początek i koniec trasy mają parking, przystanek lub możliwość dojazdu pociągiem;
- zaznacz sklepy i miejsca odpoczynku, ale nie zakładaj, że wszystkie będą czynne;
- pobierz mapę offline, ponieważ zasięg telefonu w lesie może być nierówny;
- zostaw zapas około 20 procent czasu na postoje, zdjęcia i ewentualne problemy z rowerem.
Jeśli planuję przejazd liniowy, wcześniej organizuję logistykę powrotu. Na niektórych odcinkach łatwiej wrócić samochodem lub noclegiem po trasie niż znaleźć dogodne połączenie kolejowe z rowerem. Wariant pętli jest prostszy, ale często wymaga połączenia szlaku z lokalnymi drogami i może oznaczać więcej podjazdów.
Trudność, bezpieczeństwo i typowe błędy
Odcinki po nasypach są zwykle łagodne, lecz nie oznacza to, że cała wyprawa jest bezwysiłkowa. Najwięcej energii potrafią zabrać dojazdy do szlaku, przejazdy przez miasta oraz fragmenty po drogach gruntowych. W deszczu ubita ziemia może zmienić się w błoto, a po suszy luźny piasek utrudnia jazdę rowerem z wąskimi oponami.
Najczęstszy błąd polega na planowaniu dystansu wyłącznie na podstawie nazwy trasy. Rowerzysta widzi dawną linię kolejową na mapie i zakłada, że przez cały dzień pojedzie po wydzielonej drodze. Tymczasem status poszczególnych odcinków może się różnić, a część inwestycji jest etapowana. Przed wyjazdem warto porównać mapę szlaku z aktualnymi informacjami samorządu lub regionu.
Na trasie trzeba też respektować zasady obowiązujące na terenach chronionych. Nie zjeżdżam poza wyznaczoną drogę, nie skracam przez łąki i nie zostawiam jedzenia ani opakowań. W rezerwatach mogą obowiązywać dodatkowe ograniczenia, a nie każdy leśny skrót widoczny w aplikacji jest legalnym szlakiem.
Rodzinom z dziećmi polecam krótsze odcinki po wydzielonej nawierzchni, najlepiej z możliwością zawrócenia w dowolnym momencie. Na dłuższą wyprawę z sakwami wybrałabym raczej etap podzielony na dwa dni. Sam fakt, że trasa ma łagodne nachylenie, nie zastąpi odpoczynku, jedzenia i rozsądnego tempa.
Jak zamienić przejazd w udany weekend
Najprostszy plan to przyjazd do Połczyna-Zdroju, przejazd w stronę Złocieńca i nocleg w jednej z miejscowości na trasie albo powrót po odpoczynku. Przy dłuższym wariancie można połączyć rower z poznawaniem Kołobrzegu, uzdrowiskowego Połczyna-Zdroju i pojeziernych okolic Wałcza.
Wybierając nocleg, sprawdzam przede wszystkim możliwość bezpiecznego przechowania roweru, dostęp do podstawowych narzędzi oraz opcję pobytu na jedną noc. Certyfikowane miejsca przyjazne rowerzystom często oferują także suszenie odzieży, informacje o serwisach i przechowanie bagażu. To drobiazgi, które przy kilkudniowej trasie robią większą różnicę niż efektowny widok z okna.
Dla mnie największy urok tej wyprawy polega na połączeniu historii kolei z niespiesznym poznawaniem regionu. Nie trzeba przejechać całego systemu tras, by poczuć jego klimat. Lepiej wybrać jeden dobrze dopasowany odcinek, zostawić czas na jeziora, małe miejscowości i odpoczynek, a przed ruszeniem sprawdzić aktualną nawierzchnię oraz organizację powrotu.